American Home – Kielce

American Home, ul. Sienkiewicz 25, Kielce – ZAMKNIĘTE

Oglądacie „Kuchenne rewolucje”? Ja chyba nie pominęłam żadnego odcinka. Czego by nie mówić o Magdzie Gessler, to uważam, że tym programem otwiera oczy tym, którzy uważają, że gastronomia to fajny i łatwy sposób na dorobienie się majątku. Niestety gastronomię trzeba rozumieć, a do tego prócz pieniędzy włożyć w swój restauracyjny biznes dużo serca i czasu. Jak widać w programie – chociaż pewnie momentami jest to przejaskrawione – często biorą się za nią nieodpowiedni ludzie.

Dzisiaj zapraszam Was do kieleckiego lokalu „American Home”, który powstał wskutek „Kuchennych rewolucji”.

Bardzo lubię odwiedzać nowe lokale. W Kielcach byłam dopiero kilka razy, ale nigdy nie miałam okazji zajrzeć do żadnej restauracji. Podczas wizyty na Blogotok #3 postawiłam sobie za cel wizytę w American Home – lokalu z amerykańską kuchnią w menu. Akurat jakoś kilka dni przed wyjazdem oglądałam powtórkę tego odcinka i narobili mi smaku na burgery. A zwłaszcza na tego z dziczyzny.

Zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę od wystąpień na Blogotok i skierowaliśmy się w stronę centrum Kielc. Do lokalu trafiliśmy łatwo, uważam, że nikt z turystów nie będzie miał z tym problemu. Prezentacja lokalu na zewnątrz całkiem ok, ale już zejście do restauracji nie jest takie przyjemne. Dość strome schodki i toaleta na wprost wejścia wygląda średnio, ale rozumiem, że nie jest łatwo znaleźć coś fajnego w centrum.

Po przekroczeniu progu lokalu trafiamy do innego świata – urocze, różowe wnętrze, może lekko kiczowate, ale można się do niego przyzwyczaić. Wybraliśmy najdalej położoną salę, by spokojnie porozmawiać i zjeść.

f0797704

Już po chwili zjawiła się przy nas kelnerka z menu. Każdy zdecydował się na burgera – na szczęście innego – więc mogliśmy poznać wachlarz smaków. Ja wybrałam „Wild Deer” z jelenia za 24,90 zł, Paulina „Crazy Chicken” za 15,90 zł, Małgosia postawiła na burgera z jagnięciny „Lamb Gang” (24,90 zł), a Filip zdecydował się na klasykę czy „American” za 18,90 zł. Każdy burger podany był z porcją frytek.

Jako „czekadełko” otrzymaliśmy porcję popcornu. Niestety był przesolony, więc pozostał prawie nienaruszony. Woleliśmy poczekać na burgery. Postanowiłam zamówić jeszcze klasykę czyli Milk Shake za 9,90 zł, a dziewczyny wodę (2,50 zł) i kawę latte (7 zł).

Dzisiejsza recenzja będzie wyjątkowa, bo o swoich zamówieniach będzie mógł wypowiedzieć się każdy z moich towarzyszy.

 

American Home

Crazy Chicken Burger

Paulina z bloga „Moja pasja smaku” wybrała burgera z grillowanym filetem z kurczaka, rukolą, serem camembert oraz konfiturą z cebuli. Według niej to nie był burger, raczej kanapka – z tym się całkowicie zgadzam. Wyglądał całkiem ok, a mięso nie było wysuszone. Sama miałam ochotę skusić się na niego, z uwagi na dodatek mojej ukochanej konfitury, ale niestety było z kurczakiem, a dla mnie w tej formie to również nie jest burger. Zaznaczam, że to najtańsza opcja wśród burgerów.

American Home

Wild Deer Burger

 

Ja zdecydowałam się burgera z jelenia, z sałatą, pomidorem i boczkiem. Smak dziczyzny jest specyficzny, ale moim zdaniem burger był dobrze doprawiony. Może trochę za mocno wysmażony, ale do przyjęcia. Niestety burgery były tak uformowane, że ciężko trzymało się je w rękach. Bułka niechętnie poddawała się moim naciskom – nie była też zbyt smaczna. Ostatecznie zdecydowałam się na jedzenie burgera sztućcami. Wyszło ok, ale ja dodałabym do tego burgera coś, co bardziej podkręciłoby jego smak (np. wspomniana wcześniej konfitura). Milk Shake był świetny – orzeźwiający i słodki.

 

American Home

Lamb Gang Burger

 

Małgosia z bloga „Jedz i smakuj” postawiła na burgera z jagnięciny, z dodatkiem pietruszki, ogórka, pomidora i sosu czosnkowego oraz latte. „Pierwsza została podana kawa – ładnie wyglądająca, smakowo też całkiem niezła. Tylko zamiast gorącej kawy dostałam letnią. Trochę później został zaserwowany Lamb Gang – duży burger, przebity patykiem z pomidorkiem koktajlowym na wierzchu. Dobrze dopieczona jagnięcia i natka pietruszki dopełniająca smaku. Minusem był zbyt rzadki, wyciekający sos czosnkowy. Niestety to uniemożliwiało jedzenie burgera we własnych „łapkach”.” W mojej ocenie burger prezentował się niezbyt ładnie.

 

american home

American Burger

 

Filip, autor bloga „nieFAJNY” zamówił klasycznego „Americana” z wołowiny, z cebulą, pomidorem, sałatką, ogórkiem, sosem louisiana i ketchupem. Jego wrażenia: „Był to mój pierwszy taki „amerykański burger”. Uważam, że mięso było ciut za suche (wyobrażałem sobie bardziej soczyste). Zdecydowanie za mały plasterek ogórka i pomidora. Za dużo sosu i mało smaczna bułka. Ocena: 3+ w skali 1-5. Brakowało mi w karcie burgera dla wegetarian (np. z ciecierzycy), bez tłustych sosów. Chętnie zdecydowałbym się na takiego, bo lubię jeść bardziej fit.” Moim zdaniem burger Filipa prezentował się najlepiej, czasem zamiast kombinować lepiej postawić na coś prostego.

Lokal jest kameralny, można się zaszyć gdzieś w kącie i spokojnie porozmawiać. Zdziwiłam się, że w menu amerykańskiej knajpy są makarony i pizza oraz kilka innych pozycji, które mogłyby znaleźć się w jakiejś włoskiej knajpce. Cóż, być może klienci się domagali. Jednak to mało amerykańskie. Tradycyjnie zachęcam każdego by sam sprawdził jak dają tam jeść.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Paulina Urbańczyk
7 lat temu

Super wpis i zdjęcia. W pełni się ze wszystkim zgadzam 😀

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x