Świąteczne warsztaty ze śliwką kalifornijską

5 listopada miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach „Śliwka kalifornijska na świątecznym stole” w studiu CookUp na warszawskim Mokotowie. A wszystko dzięki temu, że Julita o mnie pamiętała. Chętnie wykorzystałam dzień wolny, by nauczyć się kilku nowych trików kulinarnych. Warsztaty były jednym z etapów kampanii promującej suszone śliwki kalifornijskie w Polsce. Może słyszeliście już o akcji „Przyjaciółka z Kalifornii”? Przyjemne towarzystwo, świetne propozycje dań i świąteczna atmosfera to ogromny plus tych warsztatów. Minusów nie widziałam 🙂
Zdjęcia pochodzą od organizatora. 
Gdy tylko przestąpiłam próg studia CookUp byłam zachwycona! Przepiękne świąteczne dekoracje i mój ulubiony fiolet, jako kolor przewodni spotkania. Była nawet ustrojona choinka! Wszystko wyglądało pięknie i od razu chciało się pozostać tam na dłużej. Po pierwszych rozmowach, poznaniu nowych osób i herbatce przyszedł czas na warsztaty, które poprowadził Paweł Kibart
Na początek usłyszeliśmy parę słów o śliwce kalifornijskiej, a później od Basi – dietetyczki i autorki bloga Lunchblog dowiedzieliśmy się o zdrowotnych właściwościach suszonych śliwek. A po tym nastąpił podział na grupy i praca – czyli to, na co czekaliśmy od początku. Naszej czteroosobowej grupie przypadłą rola przyrządzenia „Wędzonej piersi z gęsi z pieczonymi burakami i musem ze śliwek kalifornijskich z imbirem i anyżem”. Miałyśmy ułatwione zadanie, bo dostałyśmy już gotową pierś z gęsi – wystarczyło ją pokroić w plastry. Także buraki były już w piekarniku, bo potrzebowały ok. 2 godziny, by być odpowiednie do dalszej obróbki. Zabawa była przednia, podstawowy przepis został trochę zmieniony, ale i tak powstało pyszne danie! Efekt i przepis możecie zobaczyć TUTAJ

Inni uczestnicy także mieli przed sobą pyszne zadania. Na pozostałych stanowiskach powstały:

Karp ze śliwkami kalifornijskimi
Stek z wołowiny Black Angus z sosem ze śliwek kalifornijskich
Strudel z gruszek ze śliwkami kalifornijskimi i lodami lawendowymi


Mi oprócz naszej przystawki z gęsi najbardziej smakował stek. Sos do niego był wprost obłędny i chętnie jeszcze raz bym go spróbowała. Na czas tych warsztatów odłożyłam na bok nawet niechęć do karpia – niestety mimo, że sałatka była cudowna, to karp nigdy nie stanie się lubianą przeze mnie rybą. Strudel był przyjemnym i mocno słodkim zakończeniem warsztatów.
Z ciekawych doświadczeń – prócz wspólnej pracy – była „wydawka”. Szybka praca, współdziałanie, dbanie o każdy szczegół tak, by 25 porcji było idealnych. Nawet jeśli nie do końca tak było, to nie można odmówić nam starań 🙂
Polecam Wam śledzenie kampanii, korzystanie z dobrodziejstw suszonych śliwek kalifornijskich i eksperymentów w kuchni.
Do zobaczenia!

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x