Bar pod Pstrągiem – Lublin

Bar pod Pstrągiem, ul. Prawiednicka 1, Lublin

Bar pod Pstrągiem to miejsce, gdzie możemy zarówno zjeść, jak i złowić świeżą rybę. Lokal znajdujący się w okolicy Zalewu Zemborzyckiego jest bardzo chętnie odwiedzany przez turystów, jak i przejeżdżających w okolicy rowerzystów. Razem z mężem postanowiliśmy zajrzeć tam na jeden z niedzielnych obiadów.

Bar położony jest obok rybnych stawów, przy których bez względu na pogodę można spotkać zapalonych wędkarzy. Opcja z możliwością kupna samodzielnie złowionej ryby cieszy się dużą popularnością. Obiekt posiada spory ogródek nad samym stawem i kilka atrakcji dla dzieci, które jesienią robią dość smutne wrażenie.

 

DSC_0081

 

We wnętrzu jest za to przyjemnie i ciepło, za sprawą kominka i prostego, drewnianego wystroju. Około dziesięciu dużych stołów pozwala na zabranie na obiad całej rodziny lub zorganizowanie spotkania w gronie przyjaciół. Na ścianach znajdują się głowy ryb i płaskorzeźby. Krótkie menu jest wywieszone przy barze i również tam składa się zamówienia.

Po szybkiej ocenie sytuacji zdecydowaliśmy się na pstrąga z grilla z frytkami (25 zł/350g, frytki 5 zł), oraz smażonego suma z talarkami ziemniaczanymi (25 zł/200g, talarki 6 zł). Dodatkowo wybraliśmy surówkę z marchewki (5 zł) i dwie herbaty (2x 4 zł). Odchodząc od baru zauważyłam szarlotkę, którą ostatecznie też dołączyliśmy do zamówienia. Ta odrobina słodyczy kosztowała nas 6 zł. Popijając gorącą herbatę czekaliśmy na nasze dania. Pani kelnerka pojawiła się po kilkunastu minutach, a my od razu zauważyliśmy pomyłkę na naszych talerzach. Frytki zamiast do pstrąga poszły do suma i na odwrót. Przyjęliśmy tę sytuację z uśmiechem i nawet, gdy pojawiła się pani, która przyjmowała zamówienie chcąc jakoś to odkręcić, to oboje uznaliśmy to za zbędną zabawę.

 

DSC_0086

DSC_0091

 

Do obu ryb podane zostały w oddzielnych naczyniach dodatki w postaci chrzanu i sosu jogurtowo-czosnkowego. To bardzo dobry sposób, bo każdy może decydować, co chce sobie dodać do ryby. Mój pstrąg był przepyszny, bardzo dobrze doprawiony i przyjemnie ugrillowany. Lekko skropiłam go cytryną, którą uwielbiam i właściwie nie potrzebowałam już żadnych dodatków. Sum również był bardzo smaczny, i cieszę się, że mąż zdecydował się właśnie na niego, chociaż wcześniej planowaliśmy zamówienie karpia. Dziwny był tylko sos, którym został skropiony sum – coś w stylu gotowych sosów słodko-pikantnych z kuchni azjatyckiej. Talarki i frytki, chociaż z mrożonki, były dobrze usmażone na świeżym oleju. Surówka z marchwi bez zastrzeżeń, w sam raz dla dwóch osób.

 

DSC_0076

 

Poza pstrągiem i sumem można znaleźć w karcie wcześniej wspomnianego karpia i sandacza. Lokal nie obronił się też przed barowymi hitami w postaci karkówki, szaszłyka, golonki i kiełbasy. Ja jednak wolałabym widzieć tu więcej inwencji w postaci zupy rybnej czy ryby wędzonej np. w sałatce.

Wśród tych wszystkich plusów muszę wspomnieć o dziwnej zmianie ceny w menu, która pojawiła się tuż po tym jak złożyliśmy zamówienie. Nagle cena pstrąga z 25 zł została zmieniona na 22 zł. Zabieg niezrozumiały i trochę krzywdzący dla klienta, bo o ile rozumiem zmiany cen to nie rozumiem wprowadzania ich, gdy klienci są w lokalu.

Jedzenie szczerze polecam i mam w planach wybrać się tam jeszcze przed Świętami, by złowić ryby na stół wigilijny.

 

DSC_0094

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x