Bardzo lubię się dokształcać. Właściwie w każdym aspekcie życia – może dlatego wciąż się uczę i nie zatrzymałam się na tytule magistra. Uwierzyłam również, że w każdej chwili można poszerzyć swoje pasje i zainteresowania, a gotowanie właśnie jest taką pasją. Dlatego, jeśli czas i praca mi na to pozwalają staram się korzystać z zaproszeń na warsztaty, które czasami otrzymuje.
Dzisiaj chciałabym zabrać Was w podróż do Grecji – na prawdziwe greckie wesele!
Nigdy nie byłam w Grecji, ale bardzo lubię grecką kuchnię – świeże składniki, aromatyczne przyprawy i mnóstwo lekkich dań. A co najlepsze, większość potraw możemy bez problemu przyrządzić we własnych domach. Dlatego bardzo ucieszyło mnie zaproszenie akurat na te warsztaty, a już szczególnie, że miał poprowadzić je Pascal Brodnicki. „Hellada na talerzu” to kolejny, trafiony pomysł na promocję sieci Lidl.
Warsztaty rozpoczęły się z małym opóźnieniem, ale po krótkim wstępie Pascal podzielił nas na grupy i każdej przydzielił jedno danie do wykonania. Tutaj właśnie był moment, który odróżniał te warsztaty od innych – zazwyczaj mamy mniej czas, więc i ilość zaplanowanych dań jest mniejsza. Pascal jednak zdecydował się wypuścić nas na głęboką wodę i w warsztatowym menu znalazło się aż osiem potraw. Trzeba było od razu brać się do pracy!
Moja grupa miała za zadanie przygotować „Pieczarki po grecku”. Pascal uczulił nas, że będzie dużo krojenia, ale uspokoił, że danie nie będzie trudne i damy radę odtworzyć je w domu. Przy okazji miałyśmy niezłą naukę krojenia – pod koniec warsztatów nawet zostałyśmy pochwalone! Teraz tylko muszę sobie kupić 1 kg cebuli i ćwiczyć dalej… 😉
Nasza potrawa była naprawdę pełna smaku i różnych składników, a wśród nich oczywiście pieczarki, cebula, czosnek, seler naciowy, sok z pomarańczy, sok z cytryny, rozmaryn, tymianek i wiele, wiele innych. Jak tylko uda mi się zdobyć przepis to chętnie go zaprezentuję. Nasze pieczarki możecie zobaczyć w prawym górnym rogu poniższego zdjęcia. Z lewej strony jest „Sałata z cukinii z cytryną i fetą” a na środku „Czerwona cebula faszerowana mięsem”.
Po etapie przyrządzania przystawek przyszedł czas na degustacje. Boże, jak to wszystko pachniało! A jakie było smaczne! Zakochałam się w „Musie z bakłażana z greckim jogurtem” – ‚must have’ na wszelkie przyjęcia i spotkania przy grillu. Był lekki i idealnie doprawiony, będzie dobrze pasował do dań mięsnych. Cały stół był zastawiony małymi miseczkami, z których każda skrywała bardzo smaczne kąski. Dodatkowo w miseczkach znalazły się gotowe przystawki (faszerowane papryczki, różne sery, liście winogron nadziewane ryżem czy oliwki), które już od przyszłego tygodnia będą dostępne w ofercie Lidla.
Warto też wspomnieć o przepięknej, niebiesko-białej dekoracji stołu. Poczułam wakacyjne klimaty i odprężyłam się po ciężkim tygodniu w pracy. Do tego pyszne jedzenie i mogłam tam zostać na zawsze!
Przed nami jednak były jeszcze do przygotowania dwa dania główne i deser. Znów stanęłam przy desce i grzecznie kroiłam kolejne porcje warzyw. W bardzo miłej atmosferze powstały „Chlebek mięsny po grecku z tzatziki Pascala” oraz „Papilotki z dorsza z boczkiem wędzonym i zieleniną”. W międzyczasie wyrabiało się też ciasto na Kourabiethes – czyli kruche ciasteczka, wypiekane w Grecji na Boże Narodzenie.
Niestety miałyśmy przed sobą jeszcze trochę drogi i pełne brzuchy, więc musiałyśmy jechać. Mam nadzieje, że pozostałe dania smakowały tak samo pysznie, jak przystawki.
Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tych warsztatach i poznać Pascala oraz kilka nowych przepisów kuchni greckiej.
Do zobaczenia!










