Przez dwa dni padał na Roztoczu deszcz, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jednocześnie utrzymywał się mróz. Wyobraźcie sobie, jak to wszystko musiało wyglądać. No cóż, taka mini epoka lodowcowa, a wraz z nią połamane drzewa i gałęzie, oblodzone chodniki i ulice oraz brak prądu po kilkanaście godzin. Niektórzy do tej pory go nie mają.



Bez prądu nie było ani TV, ani internetu. Dobrze chociaż, że kuchenkę mam na gaz, więc z gotowaniem i pieczeniem nie było problemu. Do tego nadrobiłam zaległości w lekturze książek i gazet. Miło czasem odpocząć od tych wszystkich mediów, ale dobrze, że prąd u mnie przywrócono, bo już bałam się o lodówki i zamrażarkę.














hm, pięknie to wygląda… tak wiem, niesie taka pogoda ze sobą pewnie niedogodności, ale takie są uroki zimy na Roztoczu, pochodzę z tamtych stron, wiem jaka potrafi być tam zima… 🙂
Kacha
To prawda 🙂
Flm zrobiony 2 dni później.
https://www.youtube.com/watch?v=Tj6-7SeckJw#t=23