Wypieków u mnie na blogu nie znajdziecie zbyt wiele. Z prostego powodu – od dziecka wierzę, że nie potrafię piec, a jedyne co mi wychodzi z ciastek idealnie to babki z piasku. Na przekór swoim myślom, w dniu „epoki lodowcowej” postanowiłam upiec tartaletki z jabłkami. W sam raz do rozgrzewającej herbaty z miodem.
300 g mąki
75 g cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
100 g masła
1 jajko
2 łyżki śmietany 18%
4 jabłka
Glazura:
1/2 szkl. dżemu brzoskwiniowego
2 łyżki wody wody
1/2 łyżki cukru
1 łyżka soku z cytryny
Wykonanie:
Mąkę, proszek do pieczenia i cukier puder przesiać na stolnicę. Dodać zimne masło i posiekać je razem z mąką. Dodać śmietanę i jajko i zagnieść gładkie ciasto. Owinąć je folią i włożyć do lodówki na min. 30 minut.
Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w plastry.
Formy do tartaletek wysmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą lub mąką. Ciasto rozwałkować i wycinać koła trochę większe niż średnica foremek. Można też podkładać foremki pod ciasto i wylepiać nim foremki. Dno ponakłuwać widelcem. Na cieście układać plastry jabłek.
Tartaletki piec w piekarniku przez ok 20-25 minut w temp. 170 st.C.
Glazura: Dżem zmiksować z wodą i sokiem z cytryny. Dodać cukier i zagotować, a następnie trzymać na średnim ogniu aż płyn zgęstnieje. Ciepłą glazurą posmarować jabłka w upieczonych tartaletkach.
Z podanych składników wychodzi ok. 24 tartaletek.








śliczne 🙂