Warecki Szlak Jabłkowy – pomysł na weekend

W ostatni weekend mieliśmy okazję poznać Warecki Szlak Jabłkowy. Na zaproszenie Stowarzyszenia W.A.R.K.A razem z Magdą, Anią i Elizą (oraz naszymi dziećmi i mężami) mogłyśmy poznać uroki tego jabłkowego zagłębia.

Program wyjazdu był bardzo rozbudowany, a każdy kolejny punkt wydawał się jeszcze bardziej ciekawy i atrakcyjny. Jak dobrze, że nie musiałyśmy wybierać!

W podróżowaniu z dzieckiem taki „narzucony” plan dnia czasem bardzo się przydaje – jesteśmy zmotywowani do wcześniejszej pobudki, mniej leniuchujemy, posiłki są bardziej zorganizowane, a przede wszystkim pilnujemy się wyznaczonych godzin, żeby nie uciekły nam zaplanowane atrakcje. Podejrzewam, że gdybyśmy organizowali taki wyjazd sami zobaczylibyśmy trochę mniej.

Ten wpis będzie krótkim przewodnikiem po naszym weekendzie w Warce, a z czasem rozbuduję go o odnośniki do bardziej szczegółowych relacji. 

 

 

PIĄTEK 

Dzień przyjazdu i zakwaterowania oraz poznanie pierwszego punktu naszej wycieczki: Gospodarstwa Sadowniczego Marka Szymaniaka w Starej Warce. Zwiedziliśmy sad jabłkowy, gdzie pan Marek z żoną opowiedzieli nam o całym procesie dbania o drzewka i poszczególnych etapach dojrzewania jabłek. Udało nam się zobaczyć również młode, kwitnące jabłonki! Cudowny i przede wszystkim wyjątkowy widok w połowie czerwca. Kolejne kroki skierowaliśmy do chłodni, gdzie dowiedzieliśmy się, co dzieje się z jabłkami po zbiorach. Bardzo przyjemna wizyta i duża dawka praktycznej wiedzy – również dla dzieci! Na koniec mogliśmy spróbować jabłek i jabłkowego soku – prawdziwie naturalny smak.

 

Warecki Szlak Jabłkowy

 

SOBOTA

To był bardzo intensywny dzień na Wareckim Szlaku Jabłkowym. Najpierw targ śniadaniowy i pokaz kulinarny Magdy i Ani na wareckim rynku. Jak na pierwszy raz, impreza wyszła naprawdę super! Interesujący wystawcy z regionalnymi produktami, pozwolili nam na poszerzenie wiedzy o lokalnych smakach. Wśród nich były trzy stoiska oznaczone charakterystyczna „czapką”, czyli wskazywały Członków Sieci Dziedzictwa Kulinarnego Mazowsze: Gabler (sok jabłkowy), Zielono Mi (przetwory z borówki amerykańskiej) oraz panie z Bończy (m.in.: z zestawem produktów „Jabłko w pięciu smakach”). Można było porozmawiać o lokalności z producentami i restauratorami. Inspirujące przedpołudnie!

 

Warecki Szlak Jabłkowy

 

Następnie pojechaliśmy do pasieki Tuszyńscy – miody z tradycjami w Palczewie, gdzie zapoznaliśmy się z poszczególnymi etapami powstawania miodu. Młodzi adepci sztuki pszczelarskiej: Jakub i Marcin, swoje zainteresowanie przejęli po dziadku Stanisławie, który gospodarstwo pasieczne założył w 1946 roku. Podczas, gdy jeden z właścicieli opowiadał o ulach i pracy pszczelarza, można było spróbować miodów z ich pasieki. Na koniec odbyły się krótkie warsztaty robienia świeczek dla dzieci.

 

 

Po dwóch ciekawych atrakcjach, przyszedł czas na degustację jabłkowych przysmaków. Najpierw obiad w Restauracja FUM Agnieszka Kurowska-Kobus. Spróbowaliśmy zupy z jabłkiem wareckim, pieczonej kaczki z jabłkami, cynamonowych pierożków i dwóch sałatek. Interesujące smaki i bardzo fajna, lokalna wkładka do menu – tak powinno się robić! Natomiast deser zjedliśmy w Rynek – Kawiarnia Galeria. Zamówiliśmy warecką szarlotkę na ciepło z lodami i bitą śmietaną oraz kawę, bo trzeba było trochę się wzmocnić. Smaczna i spora porcja. Kto będzie na wareckim rynku, ten na pewno tam trafi. 

 

 

Ostatni punkt z sobotniego rozkładu dnia to wizyta w browarze rzemieślniczym Browarka Huberta Kurzepy w Warce. Właściciel opowiedział nam o procesie powstawania piwa w tym malutkim browarze. Oczywiście była też degustacja: pszenicznego z kwiatem czarnego bzu, Czaru Tropików z ananasem i limonką oraz APA z imbirem. Przy okazji wizyty w Warce polecam, chociaż to raczej szybkie zwiedzanie. Można również kupić piwo na wynos bezpośrednio w browarze.

 

 

NIEDZIELA

Ostatni dzień na Wareckim Szlaku Jabłkowym był niemniej intensywny niż poprzedni.

Najpierw odwiedziłyśmy Panie w Bończy. Och! Im mogłabym poświęcić oddzielny wpis. Cudownie spędziłyśmy kilka godzin podczas wspólnego gotowania, było dużo humoru i anegdot. A do tego prawdziwie pozytywnej energii. Panie mogłyby organizować warsztaty dla innych KGW i inspirować jak można działać! Przygotowałyśmy pyzy (chociaż wg mnie to kluski śląskie) i drożdżowe racuchy. Pewnie nie wiecie, ale Panie z Bończy przygotowują cudowne produkty, jak np. musztarda „będzie piekło”, czy musy owocowe o przepięknych nazwach: „za miłowanie” czy „cud miód”. Dzieciaki w tym czasie miały warsztaty w Szkółka Owocowa.

 

bończa

 

O 15:00 stawiłyśmy się na wareckim rynku, gdzie właśnie startowała ręczna sortownica Jabłka Grójeckie. Wyszło mi się całkiem nieźle, a przesortowane i oklejone odpowiednimi naklejkami jabłka mogliśmy zabrać do domu. Nie jest to lekka praca 😉

 

 

Na zakończenie pojechaliśmy na obiad do Zajazd na Winiarach. Czekał na nas pięknie zastawiony stół i mnóstwo pyszności! Wśród nich m.in.: krem z jabłka wareckiego i pora, polędwiczki wieprzowe z cydrem czy smoothie z jarmużu i wareckiego jabłka. Do wyboru były też dania bez jabłek – wszystkie pyszne!

 

 

Nocowaliśmy w Agroturystyce Kuźnia Talentów – sporo miejsca, cały dom dla nas, dużo zielonego terenu, basen i plac zabaw dla dzieci. Pani właścicielka przygotowywała dla nas śniadania i kolacje.

 

 

Na tym weekend dla nas się zakończył, zmęczeni musieliśmy wracać do Lublina. To był świetny wyjazd z cudownym towarzystwem!

Print Friendly, PDF & Email
Back To Top