U Fotografa – Lublin

U Fotografa, ul. Rybna 11, Lublin

ZAMKNIĘTE

 

Lokal, w którym obecnie znajduje się „U Fotografa” pamiętam jeszcze z czasów, gdy chodziliśmy ze znajomymi do mieszczących się tam „4 pokoi”. Kojarzę też, że w „Fotografie” była nawet kuchnia argentyńska. To zamierzchłe czasy, bo aktualnie jest to najpopularniejsze miejsce dla fanów piw kraftowych w stolicy województwa lubelskiego.

Popularny pub mieści się na placu Rybnym, w pobliżu Starego Miasta. Jednocześnie jest w centrum turystycznym, ale na delikatnym uboczu, dzięki któremu omija go część błądzących po Lublinie turystów. Coraz trudniej trafić w środku na zdziwionych klientów, którzy zaskoczeni są brakiem „zwykłych” piw – to zdecydowanie miejsce dla osób, które już wiedzą coś o krafcie lub chcą się czegoś o nim nauczyć i przychodzą świadomie. W przyciemnionym, niewielkim wnętrzu odbywały się najlepsze piwne imprezy: premiery, degustacje oraz konkursy. A grupa piwnych zapaleńców zaczęła się określać mianem „Piwnego Lublina”, który z miesiąca na miesiąc rośnie w siłę.

Opinia o „Fotografie” jest efektem kilkudziesięciu wizyt na przestrzeni kilku ostatnich lat. Zmieniała się obsługa, menu, ceny, ale niezmiennym pozostało rzemieślnicze piwo. Od 2-3 lat również burgery zastąpiły standardowe barowe przekąski. I jest smacznie, nawet bardzo, chociaż przy każdej wizycie mam minimalne zastrzeżenia, a to brak serwetek, a to pomieszane zamówienie, brak jakiegoś składniku w burgerze. Piwo zawsze jest dobre (chodzi mi tu o jakość, bo wiadomo, że nie zawsze każde będzie smakować – kwestia gustu), a do wyboru mamy kilkanaście (a może kilkadziesiąt?) różnych gatunków. Poza tymi „z kranu” (TU można sprawdzić bez problemu, co akurat jest lane), jest jeszcze szeroki wachlarz piw w butelkach. Naprawdę ciężko wyjść niezadowolonym.

 

u fotografa piwo

 

Wystrój nawiązuje do nazwy – na ścianach są zdjęcia i aparaty fotograficzne. Wnętrze jest dość ciemne, a do dyspozycji goście mają cztery pomieszczenia. Najpopularniejsze jest oczywiście pierwsze – z centralnie umieszczonym, drewnianym barem. Niestety zimą w środku jest trochę chłodno i nie siedzi się zbyt przyjemnie (może kilka porterów załatwiłoby sprawę). Pub w sezonie ma również fajny ogródek.

Karta jest krótka i prosta, należy się duży plus za promocję lokalnych smaków. Znajdziecie w niej 10 burgerów, 4 sałatki i 6 przekąsek (w tym deska serów regionalnych!). Oprócz piwa możecie się napić tam również kawy i mocniejszych trunków.

Podczas naszej ostatniej wizyty spróbowaliśmy burgerów oraz dwóch piw. Wybraliśmy bacon burger (21 zł) i burgera regionalnego (23 zł). Swoją drogą warto byłoby ujednolicić nazwy potraw stawiając albo na ich wersję angielską albo polską, bo na ten moment jest trochę chaotycznie. Cen piwa już nie pamiętam, ale było to Gold Digga i Take It Easy – oba z Piwnego Podziemia. Burgery bardzo dobre, zresztą prezentują się też wyśmienicie – naprawdę warto tam zajrzeć nie tylko na piwo. Składniki świeże i dobrej jakości, ale niestety w burgerach pozamieniano po jednym składniku. Nie zmienia to jednak faktu, że wyszliśmy zadowoleni i wrócimy jeszcze nie raz.

 

u fotografa

 

Naturalnym, chociaż odwrotnym procesem niż w przypadku niektórych lokali, było powiązanie pubu z własnym browarem. Zazwyczaj najpierw powstają browary, a dopiero po odniesieniu sukcesu właściciele stawiają na własny pub. W przypadku Fotografa było odwrotnie, być może właśnie dlatego Browar Zakładowy odniósł tak duży sukces. Nie powinno więc dziwić, że ich piwa „przejęły” większość kranów.

Obowiązkowe miejsce dla każdego, kto lubi dobre, rzemieślnicze piwo.

 

UWAGA: Na kilka dni przed publikacją tekstu dotarły do mnie smutne informację o tym, że „U Fotografa” kończy swoją działalność z końcem września tego roku. Postanowiłam jednak nie wycofywać tekstu i go opublikować, bo to ważne dla mnie miejsce. Mam również nadzieję, że to dopiero początek, a Browar Zakładowy powróci z nowym lokalem, na Rybnej lub w innej części Lublina. Śledźcie ich w sieci!

Informacje dodatkowe:

  • Lokal niedostępny dla wózków (ewentualnie z pomocą, ale nie jest łatwo)

Tekst pierwotnie ukazał się w jesiennym numerze „Magazynu Aromat”.

Print Friendly, PDF & Email
  • misjas

    nie kończy działalność, a przechodzi rebranding & remonting.
    Ups…powiedziałem to na głos?

Back To Top