Degustacja steków w Kuźni

Po mojej poprzedniej wizycie w Kuźni w Lublinie, wiedziałam, że muszę jeszcze kiedyś wrócić do nich na steki. Zwłaszcza, że niedawno menu zostało poszerzone o nowe rodzaje steków: T-Bone, Flank (oba Black Angus Australia) i New York Strip (Black Angus USA). Oczywiście dalej jest też możliwość zamówienia steka argentyńskiego. 
Dzięki uprzejmości właściciela restauracji udało się zorganizować degustację nowego menu dla lubelskich blogerek. A dla mnie to była pierwsza tego typu inicjatywa, w której uczestniczyłam także organizacyjnie. Wraz ze mną w lokalu stawiły się: Marta, Karina, Gosia, Renata, Eliza i Marlena
Gdy czekałyśmy na – jak zwykle – spóźnioną Karinę to mieliśmy czas na rozmowę. Okazuje się, że wbrew pozorom steki zamawiają nie tylko mężczyźni – ach te stereotypy. Wśród kobiet największym powodzeniem cieszy się Flank, a wśród mężczyzn – pewnie z racji gramatury – T-Bone. Taka przyjemność nie jest najtańsza – ceny steków wahają się pomiędzy 40 a 60 zł za porcję, ale za to otrzymuje się kawał naprawdę dobrego mięsa.
Do steków otrzymałyśmy frytki i trzy rodzaje sosów przygotowywanych na miejscu: salsa, miodowo-musztardowy i z zielonego pieprzu. Na początek na stole pojawił się stek T-Bone – jak sama nazwa wskazuje z kością w kształcie litery T. Z jednej strony polędwica, z drugiej rostbef. Trzeba uważać przy jego przygotowywaniu, bo jednak są to dwa rodzaje mięsa i nie grillują się w równym tempie. Ciekawe mięso, średnio wysmażone, chociaż miejscami można było natrafić na bardziej żylaste kawałki, a nawet jakieś chrząstki. Ale to chyba urok tego rodzaju steków. 
Jako następny został podany stek argentyński, który jadłam już wcześniej. Wersja bardziej krwista, ale to jest taki typ mięsa, w którym zupełnie to nie przeszkadza. Dziewczyny miały trochę niepewne miny, ale gdy na koniec wybierałyśmy najlepszy stek to aż 3 osoby wskazały właśnie na niego. 
Na koniec spróbowałyśmy średnio wysmażonego Flank Stek – który jest kawałkiem łaty i spośród podanych steków był najdelikatniejszy i zdecydowanie wygrał w głosowaniu. Ten stek charakteryzuje się słodkawym posmakiem i łatwo go odróżnić od pozostałych. Podany został w kawałkach, a wcześniej był marynowany w musztardzie francuskiej z dodatkiem soli morskiej, przyprawie BBQ i miodzie pitnym. 
Wiadomo, początki są trudne, trochę inaczej miało to wyglądać, ale wszystko przed nami. Szkoda, że mimo wcześniejszych zapewnień nie wyszedł do nas kucharz odpowiedzialny za grillowanie steków, bo chętnie dowiedziałybyśmy się jeszcze więcej na ten temat. Mam też nadzieję, że to nie ostatnie działania, które udało nam się zrealizować z restauracją Kuźnia. Najbardziej jestem zadowolona ze spotkania z dziewczynami, bo niestety nie mamy zbyt wielu okazji do wspólnych rozmów. 
Print Friendly, PDF & Email
Back To Top