Burgery w Ibis Kitchen

Ibis Kitchen (Hotel Ibis)
Al. Solidarności 165
Warszawa

 

Będąc w poprzedni weekend w Warszawie postanowiliśmy z Mężem przetestować burgerowe menu, którym chwali się sieć hoteli Ibis. Że podobno wszędzie tak samo, że są na równym poziomie… Byliśmy ciekawi. Od wejścia zaskoczyło nas wnętrze, ale o tym później.

W środku było prawie pusto, więc postanowiliśmy zająć stolik w głębi sali. Dzięki sensownie ułożonemu menu szybko złożyliśmy zamówienie: dwie lemoniady – cytrynowa i ananasowa ( po 12 zł) oraz dwa burgery: i-Cheese dla W., a dla mnie i-Hawaii. Oba po 29 zł. Otrzymaliśmy informację, że burgery dostaniemy za kilkanaście minut.

 

Lemoniady zostały podane w słoiczkach – chyba w większości knajp już takie mają – i bardzo umiliły nam oczekiwanie na burgery. Czuć, że zostały przygotowane chwilę przed podaniem. W idealnych proporcjach połączono w nich słodycz z kwasowością cytryn.

 

 

Kelnerka zapytała o stopień wysmażenia – wybraliśmy średnio wysmażone. Fajnie, że takie pytanie padło, bo nie zawsze się to zdarza.

Burgery dotarły do nas wraz z frytkami (4 zł) i sosami. Do każdego burgera był inny. Same burgery zasługują na duże brawa – jedynym minusem było niewielkie „przeciągnięcie” burgera, który okazał się trochę za bardzo wysmażony. Może przesadzę, ale uważamy, że to jedne z lepszych burgerów jakie jedliśmy. Może głównie za sprawą bułki, która naprawdę robi robotę – nie rozpada się, nie przesiąka i trzyma wszystko jak należy.Obstawiam, że frytki z mrożonki, ale były dobrze usmażone, więc nie czepiam się jakoś specjalnie.

Skład burgerów:
i-Cheese – wołowina 200g, sałata, pomidor, cheddar, cebula i ketchup.
i-Hawaii – wołowina 200g, sałata, pomidor, ananas, cebula i sos tysiąca wysp.

 

 

 

 

Warto wspomnieć o wystroju lokalu – Ibis Kitchen z pewnością nie jest typową restauracją hotelową, do jakiej byłam przyzwyczajona. Żywe kolory, połączenie skóry, plastiku i drewna prezentowało się nowocześnie i przyjemnie. Czuliśmy się swobodnie i chętnie jeszcze tam wrócimy. Aż żałuję, że Ibisu nie ma w Lublinie. Lokal był też bardzo dobrze oświetlony, co niestety nie zawsze się zdarza.Obsługa również zasługuje na pochwałę – kelnerki były pomocne, ale jednocześnie nie narzucały się ze swoją obecnością. I pamiętały o uśmiechu! 🙂

Nie jest tanio, ale warto zajrzeć i przetestować ich burgery. Dajcie znać czy w innych miastach też jest dobrze!

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email
Back To Top