7. urodziny restauracji Siedem Życzeń – Wieczór Smakosza

Z restauracją Siedem Życzeń (Al. Zygmuntowskie 4, Lublin) miałam do czynienia do tej pory tylko na polu zawodowym, więc z dużą przyjemnością przyjęłam zaproszenie na 7. urodziny restauracji, które odbyły się 28 stycznia w formie kolacji degustacyjnej pod nazwą „Wieczór Smakosza”.

W kuchni szefuje Mateusz Białkowski – młody i zdolny szef kuchni, który ujął mnie swoją sympatią i bezpośredniością. Wcześniej związany był z restauracjami: The Olive w Hotelu Ilan oraz Kardamonem. Widać u niego fantazję i chęć wprowadzenia nowych smaków i zwyczajów.  Wina do kolacji wybrał zawodowy sommelier.

 

7. urodziny restauracji Siedem Życzeń

 

Wbrew pozorom dań degustacyjnych podczas tego wieczoru nie było siedem, ale osiem – taka ciekawa przewrotność wszędzie panujących siódemek. Razem z Martą z bloga Kolorowo-torcikowo miałyśmy przyjemność spędzić całą kolację w towarzystwie właścicieli restauracji. To było bardzo miłe wyróżnienie i okazja do rozmów nie tylko o jedzeniu.

Warto wspomnieć o tym, że kolacja dla osób bez zaproszenia kosztowała zaledwie 59 zł, a w jej cenę wchodziła również lampka wina lub napoje. Zainteresowani niech śledzą profil lokalu, bo zapowiadają kolejne edycje tego wydarzenia.

Przystawki:

Pierwsza: Ser Szafir z konfiturą z czerwonej cebuli i wiśniami. Tutaj Szafir pojawił się w dwóch odsłonach: surowej oraz panierowanej. Bardzo fajnie łączył się ze słodkimi i lekko pikantnymi dodatkami. W drugiej przystawce również pojawił się owocowy akcent, który był dość zaskakującym wyborem. Połączenie śledzia z konfiturą porzeczkową według mnie było jednym z najsłabszych elementów tej degustacji. Zdecydowanie wolę bardziej tradycyjne i wytrawne połączenia. Krem z pieczonego buraka z mlekiem kokosowym był przyjemny, szczególnie z uwagi na gładkość konsystencji i bogaty smak, szkoda tylko prezentacji, która mogłaby być trochę ciekawsza. Tatar wołowy z kompresowaną szalotką, ogórkiem kiszonym, grzybem słomkowym i żółtkiem po holendersku był przeze mnie bardzo wyczekiwanym daniem. Bardzo dobrze posiekane mięso, przyjemnie doprawione, podane z dodatkami niby klasycznymi, a jednak zaproponowanymi w nowy sposób. Jedna z lepszych propozycji!

 

7. urodziny restauracji Siedem Życzeń

 

Dania główne i desery:

Supreme z kurczaka z szafranowym ryżem i chrzanową pianką zaprezentowało interesujące smaki i bardzo delikatne mięso. Dodatki zdecydowanie wybijały się na pierwszy plan, mocny szafranowy i chrzanowy akcent zdecydowanie zdominował to danie. Smaczne, ale nie wiem czy dokładnie tak miało to finalnie smakować. Łosoś pieczony w soli morskiej, z puree z zielonego groszku, kompresowaną gruszką i sosem limonkowym to według mnie również jedno z lepszych dań tego wieczoru. Trochę obawiałam się, ze sól będzie mocno się w nim wybijać, a sam łosoś będzie nijaki, ale całość świetnie się obroniła. Gruszka rewelacyjna!

Parfait bazyliowe z kawową galaretką to efekt „wow” urodzinowej degustacji – podane w nowoczesnym stylu, ciekawe połączenia, nieoczywiste smaki z pewnością zapamiętam na długo. Zwłaszcza bazyliowy element zaskoczył świeżością. Drugim deserem był dość popularny teraz bananowy pudding z tapioki z musem z mango. Prawidłowo przygotowany, z różnymi teksturami, bardzo przyjemne zwieńczenie kolacji.

 

7. urodziny restauracji Siedem Życzeń

 

Podczas kolacji daniom towarzyszyły wina: białe wytrawne A. Zirnhelt Riesling, czerwone Cabernet Sauvignon oraz deserowe (i koszerne) Mogen David.

Na koniec, w ramach atrakcji szef Mateusz zaproponował live cooking, podczas którego przygotował krewetki, w dwóch wersjach: bardziej pikantnej i łagodniejszej. Były pyszne, a do tego widać, że szef dobrze czuje się wśród gości i gotowaniu na żywo.

Cieszę się, że miałam okazję poznać propozycje tej restauracji i pewnie jeszcze do nich zajrzę, skoro niektóre z tych dań mają szansę wejść na stałe do karty.

 

7. urodziny restauracji Siedem Życzeń

Print Friendly, PDF & Email
Back To Top